jak zbudować markę premium w sieci

Jakim grzechem brudzą się najczęściej liderzy polskich firm?

Lenistwo!

Lenistwo uprawiamy na różne sposoby. Najłatwiej zauważam u siebie lenistwo fizyczne. Przejawia się ono w unikaniu regularnego wysiłku fizycznego. Czy nie przesadzam, skoro przebiegłam maraton i biegam od 25 lat? Ostatni miesiąc to powrót do codziennej aktywności po czterech miesiącach przerwy. Bywam dla siebie wyrozumiała, i dlatego poszukam innej definicji.  Z wyboru jestem leniwcem.

 

Kiedy nadarzy się sposobność praktykuje niespieszny tryb jazdy na nartach, umiarkowaną prędkość jazdy samochodem, trucht zamiast ścigania na czas, długie przytulanie zamiast szybkiego całusa. Mogę w bezruchu trwać kilka godzin patrząc na jesienne drzewa lub na Misię i Batmana, moje dachowce. Lubię zwalniać, kiedy bocznymi drogami wracam autem do Wilanowa. Wydłużam chwile, kiedy rano piję kawę i na kilka minut siadam na schodach przed domem.

 

Bycie leniwcem nie jest groźne.

 

Natomiast wielokrotnie spotykam się z innym rodzajem lenistwa, niezwykle groźnym, lenistwem intelektualnym i duchowym. Polega ono na tym, że człowiek nie używa swojej zdolności myślenia, odczuwania po to, by obserwować siebie i rzeczywistość i by wyciągać logiczne wnioski z tych obserwacji. Także wnioski z bolesnych konsekwencji ulegania swoim lękom, stereotypom. Takie lenistwo prowadzi do trwania w ignorancji, do bezkrytycznego myślenia i działania.

 

Człowiek, który ulega lenistwu w sferze myślenia, staje się duchowo jałowy, gdyż duchowość to zdolność do zrozumienia swojego sensu życia i do szukania odpowiedzi na najważniejsze pytania: kim jestem, dokąd  zmierzam, w oparciu o jakie wartości realizuje swoje pragnienia? Czy widzę dobro innych ludzi? Lenistwo duchowe oznacza, że nie stawiamy sobie takich pytań.

 

Lenistwo duchowe to najkrótsza droga do braku pokory i małości moralnej.

 

Oznacza to niechęć człowieka do analizowania własnego postępowania w kategoriach dobra i zła. Człowiek leniwy w sferze moralnej ma nieuporządkowane sumienie, a w konsekwencji nieuporządkowane życie i biznes. Myślę, że spotykacie na co dzień w relacjach biznesowych osoby leniwe moralnie, które nie zdają sobie sprawy z rozmiaru zniszczeń, jakich dokonują wokół siebie.

 

W tym upatruję główny grzech przedsiębiorców. Skutki tego grzechu to niefrasobliwość w inspirowaniu się cudzymi pomysłami, zapożyczanie idei, kopiowanie, kradzież własności intelektualnej, naśladownictwo, ignoranctwo w osobistym rozwoju.

 

Trzeba mieć przynajmniej jedną bratnią duszę albo rodzinę, w której człowiek się odbudowuje, jeśli mamy styczność z takimi osobami. Trzeba dążyć do naturalnego zabezpieczenia, dzięki któremu nie trzeba stosować specjalnych technik antystresowych, żeby dojść do siebie. Jedną ze sprawdzonych metod jest zbudowanie dla siebie grupy wsparcia lub przebywanie w otoczeniu osób o budującym podejściu do życia.

 

Wysłuchajcie rozmowy z adeptką kursu budowania marki premium,  Żanetą Auler, Opowiadaczem Ameryki, przewodnikiem, podróżnikiem. Właścicielka biura Fun Travel z siedzibą w prestiżowej dzielnicy Los Angeles i studia fitness YogaCycle celnie punktuje mocne i słabe strony polskich przedsiębiorców.

Co sprzedajecie?

Od roku zastanawiam się, czy prowadzenie bloga jest dowodem kompetencji w swojej dziedzinie, czy wynikiem nadmiaru czasu i próbą przykucia uwagi klienta. Jedna perspektywa, dość kontrowersyjna oznacza, że prowadzę bloga, ponieważ nie wierzę w wartość moich przemyśleń i nie znajduję odbiorców, którzy byliby w stanie za nie płacić. Druga bardziej popularna, oznacza, że idę z duchem czasu, dzielę się wiedzą, tworzę zaangażowaną społeczność, daje wartościowe treści i w ten sposób buduję wizerunek profesjonalisty z wykorzystaniem kanałów sieciowych.

 

Wiele rozmów prowadzonych ostatnio skłania mnie do tej pierwszej perspektywy, trudnej dla wielu do przyjęcia.

 

Przypominam sobie zasłyszaną historię od jednej z klientek. Na jednym ze śniadań biznesowych poznała właścicielki firm, które kilka lat wcześniej ukończyły u mnie kurs. Rozmowa potoczyła się wartko w kierunku, co ci to dało, jak rozwinęłaś swoją markę osobistą. Odpowiedzi różne, ale jedna z osób jednoznacznie stwierdziła, że efektem jest pisanie bloga i stała obecność w sieci. Trochę to trwało, zanim przetrawiłam, co usłyszałam, ale konkluzja nastąpiła po pytaniu klientki. Ewa, powiedz mi, jak one to robią, mają wymagające zawody, a znajdują czas na pisanie bloga, bycie aktywnym w sieci, są na każdym śniadaniu dla kobiet, piszą artykuły na portalach tematycznych.

 

 

Czy aktywność w sieci odsuwa uwagę od głównego biznesu?

 

Jak to robią? Moja intuicja podpowiada, że czegoś jednak robią mniej. Budowanie contentu w sieci, stała obecność na wydarzeniach i konferencjach wymaga dużego nakładu czasu. Taka marketingowa aktywność odsuwa uwagę przedsiębiorcy od głównego biznesu i daje sygnał, że niewystarczająco dużo sił poświęca swojej aktywności zawodowej. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy przedsiębiorca deleguje niektóre z tych działań marketingowcom. Powiem z całą odpowiedzialnością, praktycy biznesu, właściciele firm, menadżerowie, prawnicy, politycy, członkowie zarządu, dziennikarze, artyści, aktorzy a także wszystkie osoby, które chcą budować markę premium nie powinni prowadzić bloga, nawet na tak specjalistyczne tematy jak np. prawo autorskie w internecie, czy kwestie gospodarcze, polityczne.

 

A co z osobami, którym rekomendowałam pisanie bloga i aktywność w sieci?

 

Nadal rekomenduje osobiste zaangażowanie w bloga tym, dla których jest to narzędzie sprzedaży.  Blog jest świetnym miejscem, gdzie uczymy się formować przekaz marki. Pisanie oczyszcza umysł i jest praktycznym, prostym sposobem wyrażania opinii, mówienia o wartości swoich usług i produktów, informowania o ofercie. Od kilku lat piszę bloga, na początku miałam dużą potrzebę edukowania czym jest marka osobista,  jednak dzisiaj to już nie ma racji bytu, temat znany, wyłonił się rynek ekspertów. W tym roku zmieniłam formę bloga z firmowego na osobisty, zmieniłam tematykę i częstotliwość. Zawiesiłam w maju swoją aktywność na prywatnym Facebooku, okroiłam zawartość do biznesowego minimum. Pozostawiłam tylko oficjalny Funpage Marka z Klasą, Instagram, Youtube. Łączy je aspekt mojego życia zawodowego – praca nad marką z przedsiębiorcami.

 

Każdy sam musi dojrzeć do własnych decyzji. Nie da się kompletnie wycofać z sieci, ponieważ stając się osobą publiczną i marką premium, zgadzasz się na bycie obserwowanym. Możemy jednak sami zarządzać treściami na swój temat i oszczędnie, z rozwagą publikować własne przemyślenia. Jeśli chcemy pozostać marką premium, trzeba jasno formować swoje myśli, dbać o precyzję i jakość komunikatu.

 

Jak zbudować markę premium w sieci? Część II

Jeśli nie poznasz, co obce – trudno Ci będzie poznać siebie.

Czym jest to obce?

 

Obcy, przyprawia nas o dreszcze, jak z filmu grozy. Sama myśl o najciemniejszych zakamarkach naszej duszy, przeraża bardziej niż realne zagrożenie. Co ukrywamy przed światem, czego się wstydzimy, czego nie akceptujemy w sobie, co grzebiemy w niepamięci? W obawie przed odkryciem “prawdziwej twarzy”, nazywanej autentyczną robimy różne uniki lub nadmiernie nadmuchujemy jeden wymiar naszego wizerunku, Personę.

Czytaj dalej

Jak zbudować markę premium w sieci? Część I

Jeśli nie znasz swojej Persony, niemal wszystko dzieje się poniżej twojego poziomu świadomości. Dotyczy to zawodu terapeuty, psychologa, szkoleniowca trenera, jak również właściciela firmy, menadżera, prezesa, lekarza, malarki, fryzjera, prawnika, architekta, jednym słowem dotyczy to nas wszystkich.

Czytaj dalej

O złym guście, trendach i naturalności

Wspinając się na wyżyny intelektu, łatwo jest stracić poczucie stylu. Wielu spotykanych przeze mnie profesjonalistów, przedsiębiorców dowiaduje się już w dzieciństwie, że umiejętność autoprezentacji wiąże się z próżnością – jest zatem zbędna. Brak akceptacji dla oryginalności powoduje, że osoby te w dorosłym życiu wyglądają na niezadowolone, w wyrażaniu siebie są po prostu nudne. Czytaj dalej

Rzuć robotę i znajdź swoją pracę!

“Robota” pochodzi od staroangielskiego słowa, opisującego sposób, w jaki dawniej płacono robotnikom – grudą tego, co wyciągali, czy wykopywali. “Praca” natomiast, ma początek w greckim źródłosłowiu i jest miarą siły potrzebnej do przesunięcia jednego grama o centymetr. Można powiedzieć, że praca to ukierunkowana energia. Czytaj dalej

Miejsce pracy jako szkoła życia, czyli mentoring dla firm właścicielskich

Społeczna odpowiedzialność biznesu wchodzi na scenę. Szukamy akcji i współpracy na zewnątrz, by pokazać firmę jako zaangażowaną organizację w budowanie lepszego świata. A gdyby pierwszy krok wykonać wewnątrz firm i przyjąć założenie o odpowiedzialności właścicieli za szczęście swoich pracowników? Czytaj dalej

Kierując uwagę na zewnątrz wzmacniasz lęk.

Kierując uwagę na zewnątrz wzmacniasz swój lęk.

Uczę się jazdy konnej całe dorosłe życie i nie mogę powiedzieć o sobie, że wiem, o co w tym wszystkim chodzi. W jednej szkole usłyszałam: “jest dobrze”. Moje przekonanie, że potrafię jeździć konno przetrwało do 2016 roku. Znalazłam swojego mistrza i ku mojemu zdziwieniu usłyszałam: “musisz zacząć od początku, jeśli chcesz jeździć dobrze, czyli technicznie”. Rok pracy z mistrzem to trudna nauka dla mojego ciała i jak się okazuje, po dwóch latach od tego doświadczenia to był mój najlepszy proces rozwojowy ostatnich lat.

Pamiętam wiele lekcji z tego okresu. Zazwyczaj były to jazdy poranne, jedna z nich wyjątkowo miała odbyć się tuż przed zmrokiem.

Teren dobrze znany, ogrodzony, mogę powiedzieć wydeptany. Koń przyjacielski o spokojnym usposobieniu. Tym razem wsiadając poczułam dziwny niepokój. Przelotna myśl zmienia jazdę w jedno z moich najtrudniejszych doświadczeń.

Pomyślałam: jest ciemno, nie widzę co jest za ogrodzeniem.

W ułamku sekundy wyobraziłam sobie spłoszonego konia, mojego konia a ja spadam, bo z ciemności coś wyskakuje. Zaczęła się lawina myśli. W głowie chaos i próba racjonalnego radzenia sobie z narastającą paniką. Koń posłusznie dostosował się do mojej akcji w głowie i realizował scenariusz. Zaczął niespokojnie zerkać i szukać zagrożenia, przecież dokładnie mu pokazywałam ciałem, energią z jakiego kierunku ma spodziewać się ataku. Z ciemności oczywiście, a że była wszędzie, to zewsząd widział zagrożenie i przestał reagować na moje mało precyzyjne polecenia. Pamiętam coś w rodzaju tańca, jaki zaczęliśmy wykonywać na rozległym terenie. Moje próby ogarnięcia sytuacji, tylko pogłębiały zamieszanie. Reagowałam tak, jakby już coś wyskoczyło na nas, koń znowu posłuszny myślał tylko o ucieczce, niestety było mu obojętne, czy jestem przyczepiona do siodła.

Kilka stanowczych poleceń w moim kierunku wyrwało mnie z letargu.

“Ogarnij się i skup na koniu! Obserwuj go, kiedy kieruje na ciebie uszy. Skup uwagę konia na sobie, zacznie cię słuchać.”

Zmiana nastąpiła szybko. Poprawiłam dosiad, wypuściłam powietrze, zaczęłam oddychać. Przekierowałam uwagę na siebie i po chwili zagrożenie zza ogrodzenia zniknęło. Mogliśmy zacząć lekcję. Całe zamieszanie trwało zaledwie kilka minut, a ja byłam zlana potem jak po górskiej wspinaczce i miałam wrażenie, że minęły całe wieki. Kontynuowałam jazdę, koń ponownie stał się spokojny, ułożony, kochany, jak zwykle… Tylko ja zostałam z ogromnym zadziwieniem. Co ja sobie zrobiłam?

Od tamtej pory, ilekroć zdarzy mi się “nakręcać” w głowie film z nieistniejącym zagrożeniem powtarzam sobie: Kiedy uwagę kieruje na zewnątrz, wzmacniam swój lęk.

Ta historia często wraca do mnie, kiedy obserwuję przedsiębiorców w kursie marki osobistej.

W półrocznym procesie każdy właściciel ma szansę stworzyć tożsamość własnej marki oraz strategię. Planuje kroki, tworzy teksty, komunikację, uczy się mówić, a czasami pisać na nowo, z pełną wiarą w swój potencjał, dokonania. Jest przygotowany na wyczekiwany moment, DZIAŁANIE i wdrożenie założeń. Wtedy prawie każdy zaczyna patrzeć, co robią inni w jego branży, zaczyna obserwować otoczenie i niestety, często  w tym właśnie momencie zaczyna “nakręcać” w głowie własny film, podobny do mojego sprzed dwóch lat.

Zaczynają się piętrzyć niepewności: co może się nie udać, jak zareagują klienci i znajomi, rodzina. Zaczynają być ważne opinie znajomych. Szukamy potwierdzenia w standardach rynkowych, czy moja konkurencja mówi o swojej historii, czy ujawnia mit założycielski, czy mówi o sukcesie, ambicjach, misji życiowej. Czy to, co chcę zrobić spodoba się innym?

Przekierowanie uwagi na zewnątrz, kiedy budujesz własną markę zawsze kończy się paraliżem. Zaczynasz wątpić w sens zmiany i w słuszność własnych starań. Przestajesz sobie ufać. Na koniec, jeśli nie ma w pobliżu wsparcia, zamrażamy swoje działania z osobistą marką na kilka lat. Strach ma wielkie oczy.

W całym procesie budowania marki, ważny jest moment wyjścia ze stanu własnej bezsilności. Najmniejsza zmiana w firmie zaczyna się w głowie właściciela. I najmniejsza zmiana w głowie właściciela może mieć olbrzymi  wpływ na firmę. Wyobraź sobie, co przekazujesz swoim pracownikom, partnerom i klientom, kiedy masz uwagę skierowaną na zewnątrz i ciągle szukasz, co może się nie udać, co może się nie spodobać. Zaczynasz podejmować działania w odpowiedzi na nieistniejące zagrożenie.

Kierując uwagę na zewnątrz wzmacniasz swój lęk.

To co dzieje się w sferze technologii i nowych mediów sprzyja podglądaniu i śledzeniu. Tracimy koncentrację i cenną energię, na podtrzymywanie przelotnych i nierealnych relacji. Uciekamy przed odpowiedzialnością za własne życie i wybory. To wygląda tak, jakbyśmy tracili kontrolę nad własnym życiem.

Ogarnij i skup się na sobie! Obserwuj, kiedy zmienia się twój nastrój, nastawienie do ludzi i koryguj siebie. Skup uwagę na własnym życiu, świat zacznie cię słuchać.

Marka z przepisu lekarza.

Frederic Laloux w swojej, kultowej już, książce:”Pracować inaczej” podkreśla wyjątkową rolę założyciela firmy w tworzeniu nowego modelu organizacji, opartego na kolejnym etapie rozwoju świadomości ludzi szczęśliwych i spełnionych.
Jednym z najlepszych sposobów, w jaki możesz rozwijać swoją firmę, to refleksja nad wartością, jaką sama wnosisz do firmy z jej blaskami i cieniami. Z budowania marki osobistej wynika świadomość, do jakiego stopnia cel istnienia firmy współbrzmi z Twoją osobowością i pragnieniami założyciela. Zaczynając rozumieć swój wpływ na rozwój firmy, będziesz mogła posłuchać, co mówi Twoja firma:
1. Jeśli przez moment postarasz się usunąć własne życzenia i marzenia, posłuchaj misji, której chce służyć Twoja firma?
2. Jaki kształt chce przybrać firma, w jakim tempie chce rosnąć?
3. Czy firmie służy najlepiej jeden właściciel, czy też paru współzałożycieli? Jacy partnerzy mają się do ciebie przyłączyć?
Obecność i świadomość, jaką wnosisz będąc właścicielem, kształtuje poziom zaawansowania biznesowego Twojej firmy, ale czy tylko o to chodzi? Jeśli chcesz zwiększyć swój dobroczynny wpływ na firmę, zadbaj o subiektywne poczucie szczęścia, swoje zdrowie fizyczne, psychiczne, emocjonalne i duchowe, poszukaj własnej mądrości.
Potrzeba ruchu i zdrowia, potrzeba rozwoju, potrzeba finansowego bezpieczeństwa, potrzeba zmysłowości, potrzeba bycia ważnym, potrzeba miłości, potrzeba bliskości i tworzenia więzi, potrzeba kontaktu z naturą, potrzeba realizowania zadań, które mają sens.
Okazuje się, że te potrzeby, najczęściej te nieuświadomione, są motorem naszych decyzji i działań we własnych firmach. Dążymy w życiu do pełni, do samorealizacji – dlatego rozwój firmy właścicielskiej traktujemy bardzo osobiście. Jeśli zaczyna coś kuleć w firmie, czujemy się winni i przenosimy to poczucie winy na pracowników, partnerów, a w efekcie końcowym, na klientów.
Kiedy konstruowałam program budowania marki osobistej dla przedsiębiorców w 2012 roku wiedziałam, że tworzę merytoryczny, i spójny program dla przedsiębiorcy, jakiego jeszcze nie ma na rynku szkoleniowym. Dopiero po pięciu latach zaczynam widzieć, jak wielkie zmiany dokonują się w życiu właścicieli i w ich firmach na skutek wejścia w proces budowania osobistej marki. Program kursu zmieniał się wraz ze mną, wraz z moim poszukiwaniem prawdy, autentyczności, szczęścia, radości. Kurs budowania marki rozwija właściciela zgodnie z jego własną, prawdziwą naturą. Jeszcze kilka lat wcześniej ostrożnie wyraziłabym ten pogląd, ale w tej chwili jest to  sprawdzone na ponad 230 przedsiębiorcach.
Marka działa jak lekarstwo. Będąc mentorem zapisuję każdemu właścicielowi obligatoryjnie przejście przez proces budowania marki osobistej.
Co o budowaniu marki osobistej mówią właścicielki polskich firm?

Kurs rozpoczęłam od chęci zmiany siebie. Moje postanowienia były proste: SZCZEROŚĆ! Wiedziałam, że tylko pełne otwarcie się może mi pomóc. To niesamowite jak zmieniło się moje życie. Okazało się, że wcale nie chcę zmieniać siebie, ale właśnie pozostać sobą, prawdziwą. Chcę czuć wolność, szczerość, dobro świata. Z obawami planowałam dalszy rozwój swój i swojej firmy. Rekomenduję budowanie marki osobom, które znają wartość życia, chcą się doskonalić i spełniać. Osobom, które wykonują swoją pracę z pasją i zaangażowaniem, a brakuje im tego „dopięcia i uporządkowania” – czyli konkretnej strategii działania. Działanie biznesowe nabiera rozpędu, kiedy wiemy, jakie strategie i modele biznesowe realizujemy i dlaczego. Kurs w Akademii Marki z Klasą jest skonstruowany doskonale. Eksperci Akademii dają narzędzia jak klocki, a dopiero od nas zależy, czy na końcu powstanie z nich wyrazista budowla.” mówi Lucyna Turzyńska – projektantka wnętrz, właścicielka marki Ludesign. Twórca autorskich kolekcji mebli oraz tekstylnych elementów dekoracyjnych. Prowadzi Studio Aranżacji i Wyposażenia Wnętrz w Chojnicach. Właścicielka sklepu internetowego www.ludesign.pl 

W dzisiejszych czasach, jak nigdy wcześniej przedsiębiorca musi mieć wiarę w siebie, takie wewnętrzne przekonanie, że poradzi sobie w każdej sytuacji. Niezbędne jest do tego zagłębienie się w siebie i poznanie siebie. Wiele punktów, zwłaszcza w początkowych etapach kursu było dla mnie szokiem i zaskoczeniem – jak trafnie zagadnienia zostały ujęte. Po kilkunastu latach w biznesie trudno poznać swoje pragnienia, odkryć ambicje i formułować cele na 2026 rok. Podczas całego kursu targały mną różne emocje, od wzlotów do upadków.  Skrzydeł dostałam, kiedy zauważyłam, że cegiełki niespodziewanie, tak jak nam mówiono zaczęły się układać – było to bodajże po czwartym kursowym zjeździe. Kiedy patrzę wstecz na to, co się w moim życiu zadziało po kursie, zrozumiałam, że życie daje wiele możliwości, trzeba tylko znaleźć właściwe rozwiązania dla siebie i firmy. Budowanie marki osobistej otworzyło mi oczy na wiele spraw, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Jestem odważna w budowaniu własnej pozycji biznesowej i pewniej patrzę na świat. Bardzo długa droga jest ciągle przede mną.” mówi Beata Block – Prezes Zarządu, Dyrektor Zarządzający, współwłaścicielka firmy handlowo-usługowej RDL Hydraulics Sp. z o. o. z Gdańsk
Budowanie marki osobistej zaczęłam z nadzieją na zmiany, po 10 latach od założenia firmy, byłam gotowa do pracy nad sobą i chciałam pomóc własnej firmie. Trud pracy, a raczej efekty wdrażanych zmian, były zauważane od początku w gronie najbliższych. Pojawiła się lekkość po podjęciu kilku istotnych decyzji w firmie, lepsze samopoczucie. Budowanie marki osobistej polecam osobom świadomym, obowiązkowym, pracowitym. Odradzam osobom szukającym trików i tanich efektów. Budowanie marki osobistej w Akademii to głęboka praca nad sobą i firmą. Potrzebna jest gotowość na otwarcie różnych drzwi, trzeba mierzyć się najpierw ze sobą, z własnymi ambicjami, by wejść na rynek z własną marką. Kurs w Akademii Marki z Klasą był dla mnie podróżą na ósmy kontynent. W gronie nieznanych mi wcześniej właścicielek firm okazał się rejsem przez wzburzony ocean. Odwiedzałyśmy różne porty po to, by odkryć i zrozumieć osobiste historie każdej z nas, nie tylko te zawodowe, ale i prywatne. Moja podróż pozwoliła mi uporządkować priorytety i umocniła w przekonaniu, że czasu nie da się cofnąć, trzeba żyć w zgodzie z sobą, nie bacząc na oczekiwania innych. Co równie ważne kurs ten pokazał, że praca nie jest w stanie zastąpić nam, kobietom, roli mamy i żony. W biznesie jesteśmy silne, odważne, waleczne, o ile możemy być czułe, opiekuńcze, wyrozumiałe dla dzieci, partnerów, przyjaciół.” mówi Estera Hess, podróżnik, miłośnik przygód egzotycznych, odkrywca nowych miejsc, założyciel Biura Podróży ESTA, Poznań

Marka osobista dla egoisty.

Tak się składa, że przez pół życia walczyłam ze swoim egoizmem.

“Myśl o innych, nie jesteś pępkiem świata, dziel się, pomagaj, angażuj się, zrób to ze względu na dobro innych…” –  to wszytko, co mi wpajano i czego mnie nauczono w szkole, w domu, w pracy – układało się w jeden archetyp: męczennika.

Kim jest męczennik? Męczennik: chce być dobry i postrzega świat jako konflikt pomiędzy dobrem a złem. Pomagając innym, często zapomina o sobie. Jego cel: dobroć. Zadanie: poświęcenie. Obawa przed: egoizmem.

„Archetypy według Carla Junga to głęboko zakorzenione w ludzkiej psychice potężne i czytelne przez cały czas wzorce. Mogą one istnieć zgodnie z terminologią Junga, w „nieświadomości zbiorowej”  czy „duszy obiektywnej”, a nawet mogą być zakodowane w strukturze ludzkiego mózgu. Archetypy możemy wyraźnie dostrzegać w snach, sztuce, literaturze i w postaci mitycznej, która wydaje się nam niezgłębiona, wzruszająca wszechobecna a czasem nawet przerażająca. Możemy je również rozpoznać w naszym własnym życiu i życiu naszych przyjaciół.” książka „Nasz wewnętrzny bohater” Carol S.Pearson

Jeśli chcesz sprawdzić, jaki archetyp towarzyszy Ci w życiu, możesz wykonać krótki test klikając tutaj: Odkryj archetyp dominujący w twoim życiu

(Uwaga, na końcu testu w tabeli z archetypami wpisuj wartości dla poszczególnych pytań, np: pod “Niewinny” jest wartość 5-, co oznacza numer pytania.)

I tu wracam do metody czterech kręgów. Pierwszy krąg opisałam w moim ostatnim wpisie blogowym. Metoda pozwala na dogłębne zrozumienie swojego stanu  i wpływu zdrowia fizycznego, psychicznego, społecznego i duchowego na życie i prowadzony biznes.

Metoda czterech kręgów (więcej w poprzednim wpisie czytaj TUTAJ) obejmuje:

1. biologię: jak funkcjonuje mój organizm? (więcej znajdziesz w wpisie TUTAJ)
2. psychikę: jakie mam wzorce myślenia i problemy rozwojowe?
3. więzi społeczne: jaka jest aktualna sytuacja życiowa, rodzinna i wsparcie otoczenia?
4. zdrowie duchowe: czym jest dla mnie życie?

Znajdziecie na pewno pełno koncepcji, jak zająć się własnym zdrowiem psychicznym, a raczej jak rozpoznać schematy myślowe, emocjonalne, zrozumieć powtarzające się sytuacje w życiu. To może być praca grupowa, indywidualna z terapeutą, psychologiem, czy też z duchowym przewodnikiem np. ojcem Benedyktynem, ale nie z coachem, mentorem lub trenerem rozwoju osobistego. Ten etap poznania siebie zakłada pracę w głąb ze sprawdzonym specjalistą, który nie będzie szukał w Tobie choroby, dysfunkcji i nie będzie chciał pracować nad twoją efektywnością w działaniu.

Poznanie archetypu dominującego otworzyło mi oczy na to, co się w moim życiu działo. W pewnym sensie uchyliłam wieko szkatuły pełnej kluczy do mojej wolności. Tak się złożyło, że cała podróż DO SIEBIE rozpoczęła się od Personal Brandingu w 2012 roku w Akademii, którą założyłam. Paradoksalnie – cała kreacja wizerunkowa i budowanie rozpoznawalności w mediach społecznościowych na potrzeby Akademii pokazały w czym nie chcę uczestniczyć, czego nie chcę tworzyć, sprzedawać, upubliczniać. Po pięciu latach powiem, że wartość, płynąca z serca, przekonań i naszego ducha wymaga od nas prostoty w przekazie i prawdy w kreowaniu wizerunku biznesowego. Unikamy wówczas rozjazdu między kreowanym wizerunkiem a wewnętrznym obrazem siebie. W tym zawiera się marka prawdziwa i autentyczna przedsiębiorcy.

Jeśli ktoś z was odkrył w sobie męczennika:

Dla męczennika najważniejsza jest MIŁOŚĆ; jego celem jest dobroć, troska, odpowiedzialność; jego największe obawy – egoizm, gruboskórność; reakcja na “smoka” – zaspokaja go lub poświęca siebie aby ratować innych; duchowość -ofiarowuje Bogu cierpienie, cierpi aby pomóc innym; intelekt/wykształcenie – uczy się i wyrzeka nauki aby pomóc innym; związki międzyludzkie – opiekuje się innymi, poświęca się dla innych; emocje – wypiera ze świadomości negatywne aby nie ranić innych; zdrowie fizyczne – pozbawia się czegoś, głoduje aby być pięknym; praca – postrzega ją jako ciężką, pracuje dla dobra innych; świat materialny – wierzy, że lepiej dawać niż brać, że większą cnotą jest być biednym niż bogatym; zadania/osiągnięcia – zdolność do opieki, poświęcenia, dawania.