jak zbudować markę premium w sieci

Jak zbudować markę premium w sieci? Część II

“Jeśli nie poznasz tego, co obce – trudno ci będzie poznać siebie.”

Czym jest to obce?

 

Obcy, przyprawia nas o dreszcze, jak z filmu grozy. Sama myśl o najciemniejszych zakamarkach naszej duszy, przeraża bardziej niż realne zagrożenie. Co ukrywamy przed światem, czego się wstydzimy, czego nie akceptujemy w sobie, co grzebiemy w niepamięci? W obawie przed odkryciem “prawdziwej twarzy”, nazywanej autentyczną robimy różne uniki lub nadmiernie nadmuchujemy jeden wymiar naszego wizerunku, Personę.

Czytaj dalej

Jak zbudować markę premium w sieci? Część I

Jeśli nie znasz swojej Persony, niemal wszystko dzieje się poniżej twojego poziomu świadomości. Dotyczy to zawodu terapeuty, psychologa, szkoleniowca trenera, jak również właściciela firmy, menadżera, prezesa, lekarza, malarki, fryzjera, prawnika, architekta, jednym słowem dotyczy to nas wszystkich.

Czytaj dalej

O złym guście, trendach i naturalności

Wspinając się na wyżyny intelektu, łatwo jest stracić poczucie stylu. Wielu spotykanych przeze mnie profesjonalistów, przedsiębiorców dowiaduje się już w dzieciństwie, że umiejętność autoprezentacji wiąże się z próżnością – jest zatem zbędna. Brak akceptacji dla oryginalności powoduje, że osoby te w dorosłym życiu wyglądają na niezadowolone, w wyrażaniu siebie są po prostu nudne. Czytaj dalej

Rzuć robotę i znajdź swoją pracę!

“Robota” pochodzi od staroangielskiego słowa, opisującego sposób, w jaki dawniej płacono robotnikom – grudą tego, co wyciągali, czy wykopywali. “Praca” natomiast, ma początek w greckim źródłosłowiu i jest miarą siły potrzebnej do przesunięcia jednego grama o centymetr. Można powiedzieć, że praca to ukierunkowana energia. Czytaj dalej

Miejsce pracy jako szkoła życia, czyli mentoring dla firm właścicielskich

Społeczna odpowiedzialność biznesu wchodzi na scenę. Szukamy akcji i współpracy na zewnątrz, by pokazać firmę jako zaangażowaną organizację w budowanie lepszego świata. A gdyby pierwszy krok wykonać wewnątrz firm i przyjąć założenie o odpowiedzialności właścicieli za szczęście swoich pracowników? Czytaj dalej

Kierując uwagę na zewnątrz wzmacniasz lęk.

Kierując uwagę na zewnątrz wzmacniasz swój lęk.

Uczę się jazdy konnej całe dorosłe życie i nie mogę powiedzieć o sobie, że wiem, o co w tym wszystkim chodzi. W jednej szkole usłyszałam: “jest dobrze”. Moje przekonanie, że potrafię jeździć konno przetrwało do 2016 roku. Znalazłam swojego mistrza i ku mojemu zdziwieniu usłyszałam: “musisz zacząć od początku, jeśli chcesz jeździć dobrze, czyli technicznie”. Rok pracy z mistrzem to trudna nauka dla mojego ciała i jak się okazuje, po dwóch latach od tego doświadczenia to był mój najlepszy proces rozwojowy ostatnich lat.

Pamiętam wiele lekcji z tego okresu. Zazwyczaj były to jazdy poranne, jedna z nich wyjątkowo miała odbyć się tuż przed zmrokiem.

Teren dobrze znany, ogrodzony, mogę powiedzieć wydeptany. Koń przyjacielski o spokojnym usposobieniu. Tym razem wsiadając poczułam dziwny niepokój. Przelotna myśl zmienia jazdę w jedno z moich najtrudniejszych doświadczeń.

Pomyślałam: jest ciemno, nie widzę co jest za ogrodzeniem.

W ułamku sekundy wyobraziłam sobie spłoszonego konia, mojego konia a ja spadam, bo z ciemności coś wyskakuje. Zaczęła się lawina myśli. W głowie chaos i próba racjonalnego radzenia sobie z narastającą paniką. Koń posłusznie dostosował się do mojej akcji w głowie i realizował scenariusz. Zaczął niespokojnie zerkać i szukać zagrożenia, przecież dokładnie mu pokazywałam ciałem, energią z jakiego kierunku ma spodziewać się ataku. Z ciemności oczywiście, a że była wszędzie, to zewsząd widział zagrożenie i przestał reagować na moje mało precyzyjne polecenia. Pamiętam coś w rodzaju tańca, jaki zaczęliśmy wykonywać na rozległym terenie. Moje próby ogarnięcia sytuacji, tylko pogłębiały zamieszanie. Reagowałam tak, jakby już coś wyskoczyło na nas, koń znowu posłuszny myślał tylko o ucieczce, niestety było mu obojętne, czy jestem przyczepiona do siodła.

Kilka stanowczych poleceń w moim kierunku wyrwało mnie z letargu.

“Ogarnij się i skup na koniu! Obserwuj go, kiedy kieruje na ciebie uszy. Skup uwagę konia na sobie, zacznie cię słuchać.”

Zmiana nastąpiła szybko. Poprawiłam dosiad, wypuściłam powietrze, zaczęłam oddychać. Przekierowałam uwagę na siebie i po chwili zagrożenie zza ogrodzenia zniknęło. Mogliśmy zacząć lekcję. Całe zamieszanie trwało zaledwie kilka minut, a ja byłam zlana potem jak po górskiej wspinaczce i miałam wrażenie, że minęły całe wieki. Kontynuowałam jazdę, koń ponownie stał się spokojny, ułożony, kochany, jak zwykle… Tylko ja zostałam z ogromnym zadziwieniem. Co ja sobie zrobiłam?

Od tamtej pory, ilekroć zdarzy mi się “nakręcać” w głowie film z nieistniejącym zagrożeniem powtarzam sobie: Kiedy uwagę kieruje na zewnątrz, wzmacniam swój lęk.

Ta historia często wraca do mnie, kiedy obserwuję przedsiębiorców w kursie marki osobistej.

W półrocznym procesie każdy właściciel ma szansę stworzyć tożsamość własnej marki oraz strategię. Planuje kroki, tworzy teksty, komunikację, uczy się mówić, a czasami pisać na nowo, z pełną wiarą w swój potencjał, dokonania. Jest przygotowany na wyczekiwany moment, DZIAŁANIE i wdrożenie założeń. Wtedy prawie każdy zaczyna patrzeć, co robią inni w jego branży, zaczyna obserwować otoczenie i niestety, często  w tym właśnie momencie zaczyna “nakręcać” w głowie własny film, podobny do mojego sprzed dwóch lat.

Zaczynają się piętrzyć niepewności: co może się nie udać, jak zareagują klienci i znajomi, rodzina. Zaczynają być ważne opinie znajomych. Szukamy potwierdzenia w standardach rynkowych, czy moja konkurencja mówi o swojej historii, czy ujawnia mit założycielski, czy mówi o sukcesie, ambicjach, misji życiowej. Czy to, co chcę zrobić spodoba się innym?

Przekierowanie uwagi na zewnątrz, kiedy budujesz własną markę zawsze kończy się paraliżem. Zaczynasz wątpić w sens zmiany i w słuszność własnych starań. Przestajesz sobie ufać. Na koniec, jeśli nie ma w pobliżu wsparcia, zamrażamy swoje działania z osobistą marką na kilka lat. Strach ma wielkie oczy.

W całym procesie budowania marki, ważny jest moment wyjścia ze stanu własnej bezsilności. Najmniejsza zmiana w firmie zaczyna się w głowie właściciela. I najmniejsza zmiana w głowie właściciela może mieć olbrzymi  wpływ na firmę. Wyobraź sobie, co przekazujesz swoim pracownikom, partnerom i klientom, kiedy masz uwagę skierowaną na zewnątrz i ciągle szukasz, co może się nie udać, co może się nie spodobać. Zaczynasz podejmować działania w odpowiedzi na nieistniejące zagrożenie.

Kierując uwagę na zewnątrz wzmacniasz swój lęk.

To co dzieje się w sferze technologii i nowych mediów sprzyja podglądaniu i śledzeniu. Tracimy koncentrację i cenną energię, na podtrzymywanie przelotnych i nierealnych relacji. Uciekamy przed odpowiedzialnością za własne życie i wybory. To wygląda tak, jakbyśmy tracili kontrolę nad własnym życiem.

Ogarnij i skup się na sobie! Obserwuj, kiedy zmienia się twój nastrój, nastawienie do ludzi i koryguj siebie. Skup uwagę na własnym życiu, świat zacznie cię słuchać.

Marka z przepisu lekarza.

Frederic Laloux w swojej, kultowej już, książce:”Pracować inaczej” podkreśla wyjątkową rolę założyciela firmy w tworzeniu nowego modelu organizacji, opartego na kolejnym etapie rozwoju świadomości ludzi szczęśliwych i spełnionych.
Jednym z najlepszych sposobów, w jaki możesz rozwijać swoją firmę, to refleksja nad wartością, jaką sama wnosisz do firmy z jej blaskami i cieniami. Z budowania marki osobistej wynika świadomość, do jakiego stopnia cel istnienia firmy współbrzmi z Twoją osobowością i pragnieniami założyciela. Zaczynając rozumieć swój wpływ na rozwój firmy, będziesz mogła posłuchać, co mówi Twoja firma:
1. Jeśli przez moment postarasz się usunąć własne życzenia i marzenia, posłuchaj misji, której chce służyć Twoja firma?
2. Jaki kształt chce przybrać firma, w jakim tempie chce rosnąć?
3. Czy firmie służy najlepiej jeden właściciel, czy też paru współzałożycieli? Jacy partnerzy mają się do ciebie przyłączyć?
Obecność i świadomość, jaką wnosisz będąc właścicielem, kształtuje poziom zaawansowania biznesowego Twojej firmy, ale czy tylko o to chodzi? Jeśli chcesz zwiększyć swój dobroczynny wpływ na firmę, zadbaj o subiektywne poczucie szczęścia, swoje zdrowie fizyczne, psychiczne, emocjonalne i duchowe, poszukaj własnej mądrości.
Potrzeba ruchu i zdrowia, potrzeba rozwoju, potrzeba finansowego bezpieczeństwa, potrzeba zmysłowości, potrzeba bycia ważnym, potrzeba miłości, potrzeba bliskości i tworzenia więzi, potrzeba kontaktu z naturą, potrzeba realizowania zadań, które mają sens.
Okazuje się, że te potrzeby, najczęściej te nieuświadomione, są motorem naszych decyzji i działań we własnych firmach. Dążymy w życiu do pełni, do samorealizacji – dlatego rozwój firmy właścicielskiej traktujemy bardzo osobiście. Jeśli zaczyna coś kuleć w firmie, czujemy się winni i przenosimy to poczucie winy na pracowników, partnerów, a w efekcie końcowym, na klientów.
Kiedy konstruowałam program budowania marki osobistej dla przedsiębiorców w 2012 roku wiedziałam, że tworzę merytoryczny, i spójny program dla przedsiębiorcy, jakiego jeszcze nie ma na rynku szkoleniowym. Dopiero po pięciu latach zaczynam widzieć, jak wielkie zmiany dokonują się w życiu właścicieli i w ich firmach na skutek wejścia w proces budowania osobistej marki. Program kursu zmieniał się wraz ze mną, wraz z moim poszukiwaniem prawdy, autentyczności, szczęścia, radości. Kurs budowania marki rozwija właściciela zgodnie z jego własną, prawdziwą naturą. Jeszcze kilka lat wcześniej ostrożnie wyraziłabym ten pogląd, ale w tej chwili jest to  sprawdzone na ponad 230 przedsiębiorcach.
Marka działa jak lekarstwo. Będąc mentorem zapisuję każdemu właścicielowi obligatoryjnie przejście przez proces budowania marki osobistej.
Co o budowaniu marki osobistej mówią właścicielki polskich firm?

Kurs rozpoczęłam od chęci zmiany siebie. Moje postanowienia były proste: SZCZEROŚĆ! Wiedziałam, że tylko pełne otwarcie się może mi pomóc. To niesamowite jak zmieniło się moje życie. Okazało się, że wcale nie chcę zmieniać siebie, ale właśnie pozostać sobą, prawdziwą. Chcę czuć wolność, szczerość, dobro świata. Z obawami planowałam dalszy rozwój swój i swojej firmy. Rekomenduję budowanie marki osobom, które znają wartość życia, chcą się doskonalić i spełniać. Osobom, które wykonują swoją pracę z pasją i zaangażowaniem, a brakuje im tego „dopięcia i uporządkowania” – czyli konkretnej strategii działania. Działanie biznesowe nabiera rozpędu, kiedy wiemy, jakie strategie i modele biznesowe realizujemy i dlaczego. Kurs w Akademii Marki z Klasą jest skonstruowany doskonale. Eksperci Akademii dają narzędzia jak klocki, a dopiero od nas zależy, czy na końcu powstanie z nich wyrazista budowla.” mówi Lucyna Turzyńska – projektantka wnętrz, właścicielka marki Ludesign. Twórca autorskich kolekcji mebli oraz tekstylnych elementów dekoracyjnych. Prowadzi Studio Aranżacji i Wyposażenia Wnętrz w Chojnicach. Właścicielka sklepu internetowego www.ludesign.pl 

W dzisiejszych czasach, jak nigdy wcześniej przedsiębiorca musi mieć wiarę w siebie, takie wewnętrzne przekonanie, że poradzi sobie w każdej sytuacji. Niezbędne jest do tego zagłębienie się w siebie i poznanie siebie. Wiele punktów, zwłaszcza w początkowych etapach kursu było dla mnie szokiem i zaskoczeniem – jak trafnie zagadnienia zostały ujęte. Po kilkunastu latach w biznesie trudno poznać swoje pragnienia, odkryć ambicje i formułować cele na 2026 rok. Podczas całego kursu targały mną różne emocje, od wzlotów do upadków.  Skrzydeł dostałam, kiedy zauważyłam, że cegiełki niespodziewanie, tak jak nam mówiono zaczęły się układać – było to bodajże po czwartym kursowym zjeździe. Kiedy patrzę wstecz na to, co się w moim życiu zadziało po kursie, zrozumiałam, że życie daje wiele możliwości, trzeba tylko znaleźć właściwe rozwiązania dla siebie i firmy. Budowanie marki osobistej otworzyło mi oczy na wiele spraw, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Jestem odważna w budowaniu własnej pozycji biznesowej i pewniej patrzę na świat. Bardzo długa droga jest ciągle przede mną.” mówi Beata Block – Prezes Zarządu, Dyrektor Zarządzający, współwłaścicielka firmy handlowo-usługowej RDL Hydraulics Sp. z o. o. z Gdańsk
Budowanie marki osobistej zaczęłam z nadzieją na zmiany, po 10 latach od założenia firmy, byłam gotowa do pracy nad sobą i chciałam pomóc własnej firmie. Trud pracy, a raczej efekty wdrażanych zmian, były zauważane od początku w gronie najbliższych. Pojawiła się lekkość po podjęciu kilku istotnych decyzji w firmie, lepsze samopoczucie. Budowanie marki osobistej polecam osobom świadomym, obowiązkowym, pracowitym. Odradzam osobom szukającym trików i tanich efektów. Budowanie marki osobistej w Akademii to głęboka praca nad sobą i firmą. Potrzebna jest gotowość na otwarcie różnych drzwi, trzeba mierzyć się najpierw ze sobą, z własnymi ambicjami, by wejść na rynek z własną marką. Kurs w Akademii Marki z Klasą był dla mnie podróżą na ósmy kontynent. W gronie nieznanych mi wcześniej właścicielek firm okazał się rejsem przez wzburzony ocean. Odwiedzałyśmy różne porty po to, by odkryć i zrozumieć osobiste historie każdej z nas, nie tylko te zawodowe, ale i prywatne. Moja podróż pozwoliła mi uporządkować priorytety i umocniła w przekonaniu, że czasu nie da się cofnąć, trzeba żyć w zgodzie z sobą, nie bacząc na oczekiwania innych. Co równie ważne kurs ten pokazał, że praca nie jest w stanie zastąpić nam, kobietom, roli mamy i żony. W biznesie jesteśmy silne, odważne, waleczne, o ile możemy być czułe, opiekuńcze, wyrozumiałe dla dzieci, partnerów, przyjaciół.” mówi Estera Hess, podróżnik, miłośnik przygód egzotycznych, odkrywca nowych miejsc, założyciel Biura Podróży ESTA, Poznań

Marka osobista dla egoisty.

Tak się składa, że przez pół życia walczyłam ze swoim egoizmem.

“Myśl o innych, nie jesteś pępkiem świata, dziel się, pomagaj, angażuj się, zrób to ze względu na dobro innych…” –  to wszytko, co mi wpajano i czego mnie nauczono w szkole, w domu, w pracy – układało się w jeden archetyp: męczennika.

Kim jest męczennik? Męczennik: chce być dobry i postrzega świat jako konflikt pomiędzy dobrem a złem. Pomagając innym, często zapomina o sobie. Jego cel: dobroć. Zadanie: poświęcenie. Obawa przed: egoizmem.

„Archetypy według Carla Junga to głęboko zakorzenione w ludzkiej psychice potężne i czytelne przez cały czas wzorce. Mogą one istnieć zgodnie z terminologią Junga, w „nieświadomości zbiorowej”  czy „duszy obiektywnej”, a nawet mogą być zakodowane w strukturze ludzkiego mózgu. Archetypy możemy wyraźnie dostrzegać w snach, sztuce, literaturze i w postaci mitycznej, która wydaje się nam niezgłębiona, wzruszająca wszechobecna a czasem nawet przerażająca. Możemy je również rozpoznać w naszym własnym życiu i życiu naszych przyjaciół.” książka „Nasz wewnętrzny bohater” Carol S.Pearson

Jeśli chcesz sprawdzić, jaki archetyp towarzyszy Ci w życiu, możesz wykonać krótki test klikając tutaj: Odkryj archetyp dominujący w twoim życiu

(Uwaga, na końcu testu w tabeli z archetypami wpisuj wartości dla poszczególnych pytań, np: pod “Niewinny” jest wartość 5-, co oznacza numer pytania.)

I tu wracam do metody czterech kręgów. Pierwszy krąg opisałam w moim ostatnim wpisie blogowym. Metoda pozwala na dogłębne zrozumienie swojego stanu  i wpływu zdrowia fizycznego, psychicznego, społecznego i duchowego na życie i prowadzony biznes.

Metoda czterech kręgów (więcej w poprzednim wpisie czytaj TUTAJ) obejmuje:

1. biologię: jak funkcjonuje mój organizm? (więcej znajdziesz w wpisie TUTAJ)
2. psychikę: jakie mam wzorce myślenia i problemy rozwojowe?
3. więzi społeczne: jaka jest aktualna sytuacja życiowa, rodzinna i wsparcie otoczenia?
4. zdrowie duchowe: czym jest dla mnie życie?

Znajdziecie na pewno pełno koncepcji, jak zająć się własnym zdrowiem psychicznym, a raczej jak rozpoznać schematy myślowe, emocjonalne, zrozumieć powtarzające się sytuacje w życiu. To może być praca grupowa, indywidualna z terapeutą, psychologiem, czy też z duchowym przewodnikiem np. ojcem Benedyktynem, ale nie z coachem, mentorem lub trenerem rozwoju osobistego. Ten etap poznania siebie zakłada pracę w głąb ze sprawdzonym specjalistą, który nie będzie szukał w Tobie choroby, dysfunkcji i nie będzie chciał pracować nad twoją efektywnością w działaniu.

Poznanie archetypu dominującego otworzyło mi oczy na to, co się w moim życiu działo. W pewnym sensie uchyliłam wieko szkatuły pełnej kluczy do mojej wolności. Tak się złożyło, że cała podróż DO SIEBIE rozpoczęła się od Personal Brandingu w 2012 roku w Akademii, którą założyłam. Paradoksalnie – cała kreacja wizerunkowa i budowanie rozpoznawalności w mediach społecznościowych na potrzeby Akademii pokazały w czym nie chcę uczestniczyć, czego nie chcę tworzyć, sprzedawać, upubliczniać. Po pięciu latach powiem, że wartość, płynąca z serca, przekonań i naszego ducha wymaga od nas prostoty w przekazie i prawdy w kreowaniu wizerunku biznesowego. Unikamy wówczas rozjazdu między kreowanym wizerunkiem a wewnętrznym obrazem siebie. W tym zawiera się marka prawdziwa i autentyczna przedsiębiorcy.

Jeśli ktoś z was odkrył w sobie męczennika:

Dla męczennika najważniejsza jest MIŁOŚĆ; jego celem jest dobroć, troska, odpowiedzialność; jego największe obawy – egoizm, gruboskórność; reakcja na “smoka” – zaspokaja go lub poświęca siebie aby ratować innych; duchowość -ofiarowuje Bogu cierpienie, cierpi aby pomóc innym; intelekt/wykształcenie – uczy się i wyrzeka nauki aby pomóc innym; związki międzyludzkie – opiekuje się innymi, poświęca się dla innych; emocje – wypiera ze świadomości negatywne aby nie ranić innych; zdrowie fizyczne – pozbawia się czegoś, głoduje aby być pięknym; praca – postrzega ją jako ciężką, pracuje dla dobra innych; świat materialny – wierzy, że lepiej dawać niż brać, że większą cnotą jest być biednym niż bogatym; zadania/osiągnięcia – zdolność do opieki, poświęcenia, dawania.

Chcesz żyć lepiej? – żyj spokojniej. Marka osobista w innym wymiarze.

Słyszę od właścicielek firm w procesie budowania marki osobistej o stresie, emocjach, przeciążeniu, braku równowagi w życiu.

I chociaż na zewnątrz nauczyłyśmy się twardo stąpać, brać się w garść i mówić o swoich sukcesach, to zatraciłyśmy instynkt samozachowawczy i przestałyśmy siebie słuchać.

Jeszcze kilkanaście lat temu było prościej, wszystko można było zrzucić na karb kobiecej emocjonalności. Pamiętam, kiedy przyjaciółka tłumaczyła słabszy dzień niskim ciśnieniem lub PMS (Premenstrual Syndrome).

Pomyślicie, zwariowałam! Jak od marki osobistej przejść do biologi?

Powiem z osobistego doświadczenia i obserwacji kobiet, z którymi pracuję. Dzisiaj nie ma już usprawiedliwienia dla braku elastyczności myślenia, problemu z koncentracją i kontrolą emocji, wahaniami nastroju, odczuwaniem stresu, lęku, nieufności do ludzi, bezsennością, napadami łaknienia. Możemy zrzucać odpowiedzialność na innych, tylko czy to coś zmieni?

Każda kobieta może sobie pomóc, niezależnie od wieku, problemu, skali trudności, kluczem jest samopoznanie. Tu nie ma znaczenia, czy jesteś przedsiębiorcą, mamą wychowującą dzieci, czy etatowym pracownikiem.

Marka osobista i cały nurt personal brandingu został podporządkowany działaniom zewnętrznym i kreowaniu osobistego wizerunku. Czy jest zatem miejsce na wymiar marki osobistej sięgającej głębiej poza metamorfozę stylu, wyglądu, mowy ciała? Wierzę, że dzisiaj w całym pędzie do sukcesu i rozpoznawalności odkrywa się nowa przestrzeń do osobistego rozwoju  rozumianego holistycznie. Celem tak pojętego rozwoju jest osobiste szczęście, ale też rozumienie tego szczęścia przez nasze dzieci i przyszłe pokolenia. Rozwijam własne podejście do budowania marki osobistej przedsiębiorcy. Jest to podróż w głąb siebie i zrozumienie własnej tożsamości a dopiero w kolejnych krokach świadomy rozwój i zmiana biznesu. Myślę, że byłoby cudownie, gdyby każdy właściciel firmy od czasu do czasu poddał rewizji własne przekonania, zadając sobie pytania: ” W co ja tak naprawdę wierzę? Skąd się wzięły moje przekonania? Być może niektóre z twoich idei, teorii, opinii, wierzeń, z których jesteś dumna, nie ma najmniejszego sensu. Być może zaakceptowałaś bezkrytycznie jakieś prawdy, bez zadania sobie trudu rozstrzygnięcia, czy to jest dla ciebie dobre, dla twoich bliskich, czy nie. To absurd, kiedy widzę jak wiele akceptujemy jako przedsiębiorcy z masowych i często przypadkowych przekonań, idei.

W ostatnim wpisie (przeczytajcie TUTAJ) zapowiedziałam bliższe przedstawienie metody czterech kręgów.  Więcej informacji znajdziesz w książce “Uwolnij moc kobiecego mózgu” autora Daniela G. Amena oraz w ostatnim magazynie Harward Business Review, lipiec-sierpień 2017, wywiad z antropologiem fizycznym Helen Fisher, “Jeśli zrozumiesz jak działa mózg możesz dotrzeć do każdego”.

Metoda czterech kręgów pozwala na dogłębne zrozumienie swojego stanu, w ramach którego ocenia się zdrowie fizyczne, psychiczne, społeczne i duchowe. Zrozumienie prowadzi do podjęcia zdecydowanego działania w celu osiągnięcia jak najlepszej kondycji.

Nasz umysł można porównać do spadochronu, jeśli go “otworzysz” przeżyjesz, jeśli nie – “zginiesz”. To prosta metafora, ale bez otwartości na nowe, pogrążamy się w swoich schematach myślenia i działania. I to jest właśnie mentalna i duchowa śmierć. Musimy otworzyć umysł na nowe prawdy, pragnąc nowej wiedzy, pozwalającej wznieść się ponad bieżące, ściągające w dół problemy.

BIOLOGIA

Zaczniemy od pierwszego kręgu, biologii. Obejmuje aspekt zdrowia organizmu oraz jego funkcjonowanie.

Co musisz wziąć pod lupę?

zdrowie mózgu, ogólne zdrowie fizyczne, hormony,
fizyczna aktywność, sen, nawodnienie, stężenie glukozy we krwi,
suplementacja, odżywianie, genetyczne uwarunkowania – historia rodziny,
urazy fizyczne, alergie, używki, infekcje, choroby, przyjmowane leki
Oczywiście, jeśli chcesz naprawdę zająć się poprawą funkcjonowania organizmu i mózgu, nie unikaj badań, rozmów z lekarzem internistą, dietetykiem, czy trenerem mentalnym. Pod wpływem tej metody wykonałam drobiazgowe badania i wróciłam do sportu, codziennego trenowania umysłu poprzez kontemplacje – modlitwę głębi. Spojrzałam na swoje lęki i widzę, jak umysł płatał mi figle. Zmiana polega na tym, że częściej rozpoznaję podszepty mojej wyobraźni, emocjonalne reakcje, mogę trafniej przewidzieć lub zrozumieć gorsze samopoczucie, czy spadek kreatywności i to co najbardziej mnie cieszy, potrafię zatrzymać wewnętrzny dialog (wewnętrzne negatywne lub pozytywne nakręcanie się)

Korzyści jest znacznie więcej z świadomego poznania jak funkcjonuje mój organizm. Zwłaszcza my kobiety, musimy spojrzeć rzetelnie na swoją naturę i zachowania. Zaakceptujemy swoją emocjonalność, wrażliwość, empatię w biznesie, intuicyjne myślenie, działanie jeśli zrozumiemy swój organizm i zaczniemy panować nad umysłem. Sięgnijcie po polecaną książkę, a kolejny wpis o wpływie zdrowia psychicznego na nasze funkcjonowanie. Pewnie słyszeliście, że każdy jest w pewnym sensie wariatem.

Krab Pustelnik – co trzyma Cię w skorupie?

Fascynujący w marce osobistej jest niepokój jaki wprowadza w życie. Pamiętam strach przed chaosem i zaklinanie rzeczywistości przed losowymi niespodziankami jeszcze 7-8 lat lat temu. Jest takie powiedzenie, lepszy dom ciasny, ale własny. I to dotyczyło każdej sfery życia, lepszy jeden przyjaciel ale sprawdzony, leszy jeden duży klient, ale lojalny itd.

Przekonałam się, że jedną z naturalnych reakcji na nową sytuację jest lęk. Długi czas racjonalizowałam wszystkie swoje obawy. Unikałam w ten sposób nowych, czyli,  jak to wtedy rozumiałam, potencjalnie nieprzyjemnych, trudnych sytuacji. Kilka dni temu jeden z nurków na greckiej wyspie Zakynthos pokazał mi małego kraba Pustelnika. Od innych odróżnia się brakiem własnego pancerza, ma wrażliwy odwłok. Zmuszony jest, w miarę swojego wzrostu, szukać nowych muszli i tak żyje wśród drapieżników, stosując sprawdzony sposób na przetrwanie.

Kilka lat temu zrozumiałam, że dokładnie tak, jak ten krab, co kilka lat  znajduję sobie  solidne, coraz większe muszle i tam z zadowoleniem się chowam. Rozwijam się: przecież jestem większa, mam własną przestrzeń, dobrze rozpoznane środowisko znajomych, krąg wybranych klientów w myśl takiej zasady. Nie byłoby w tym nic złego. Przecież to sprawdzony sposób na przetrwanie setek tysięcy przedsiębiorców. Tak można trwać całe życie, gdyby nie…marka osobista.

Od kiedy zajęłam się zawodowo personal brandingiem, wszystko zaczęło mnie samą uwierać. To uwieranie to niepokój, że życie tak szybko mija, dzieci dorastają, a nie przybywa proporcjonalnie do wieku satysfakcji, zadowolenia. Boleśnie odczułam mając prawie 40 lat, że wzrost biznesowy, czy wzrost rangi zawodowej, to nie znaczy dobry biznes i dojrzała, szczęśliwa, mądra kobieta.

Praktycznie zaczęłam budować swoja markę w wieku 40 lat, późno, powiedzą niektórzy z Was, ale to dało mi paliwo i motywację, ogromny zapał do działania, bo przecież nic nie dzieje się bez przyczyny. Marka osobista wyciągnęła mnie ze skorupy i nadal trzyma z daleka od strefy komfortu. To niezła jazda i adrenalina. Budowanie wartości marki, jej konkurencyjności i rozpoznawalności to ciągła praca nad sobą, nad swoją firmą, ofertą i produktem.

Zróbmy małą przerwę – specjaliści od content marketingu mówią o krótkich wpisach, a ja piszę za długo, pracuję nad zmianą stylu i to nie żart. Tymczasem zapraszam na kolejny wpis, podzielę się z Wami praktyczną metodą czterech kręgów: jak zająć się tym niepokojem i świadomie rozwijać siebie w szerokim kontekście budowania marki.

Sprawdziłam, możemy pomóc sobie w każdym wieku i poradzić sobie z dowolnym problemem.

Metoda czterech kręgów obejmuje:

1. biologię: jak funkcjonuje mój organizm?
2. psychikę: jakie mam wzorce myślenia i problemy rozwojowe?
3. więzi społeczne: jaka jest aktualna sytuacja życiowa, rodzinna i wsparcie otoczenia?
4. zdrowie duchowe: czym jest dla mnie życie?